„Co budujesz? Chcę wykopać podziemne przejście”
F. Kafka, Szyb Babel
OSOBISTE MOTYWY
W dzieciństwie fascynowała mnie wizualność domu moich dziadków: przestrzeń, w której odnajdywałam zaskakujące elementy, kilkanaście niezsynchronizowanych ze sobą zegarów, czy pomieszczenie gospodarcze pełne wiszących na sznurkach pojedynczych butów i torebek. Czułam, że poprzez te różne artefakty, konfiguracje przedmiotów, a nawet architekturę ich domu – próbowali opowiedzieć niedającą się wyrazić w słowach historię.
Moje zaciekawienie sztuką współczesną ma źródło w moich wczesnych osobistych doświadczeniach, wynika z próby opracowania relacji z osobami głęboko doświadczonymi wojną i w związku z tym wycofanymi, cichymi, nieobecnymi, niezdolnymi do otwartej komunikacji.
Moje pierwsze wizyty w galeriach zajmujących się sztuką współczesną wiązały się z przeżyciem głębokiej ulgi i zachwytu: poczułam, że istnieją miejsca, w których traktuje się z zaciekawieniem działania i praktyki, które wymykają się rozumieniu.
Sztuka współczesna jest dla mnie obszarem odwagi i transformacji, miejscem w którym komunikacja mierzy się z pytaniem o jej możliwość i warunki.
Muzeum może być miejscem odzyskiwania nadziei, w którym kontakt – we względnie bezpiecznych okolicznościach – nieustannie załamuje się i ale też może być odbudowywany dzięki pracy instytucji.
„Współczesna nieufność wobec słów, a także obrazów i innych kodów symbolicznych, pojawiła się w sztuce pod koniec XIX wieku i trwa do dziś. Pewne wyobrażenie o kryzysie porozumiewania się dają te oto cytaty: ”Muzyka współczesna poszukuje jako swego celu zapomnienia. Jest to wiadomość o przetrwaniu przesłana przez rozbitków”. A także: „Poezja modernizmu jest sprawą ruin, którym nadano pewien porządek: z nich właśnie mamy ujrzeć, przedstawić sobie, usłyszeć wiersz, który będzie, jeśli, kiedy, słowa stworzy się od nowa”. Ale najlepiej chyba dylemat ów został opisany przez samych poetów: „Cóż to jest w każdym razie za wiek, gdzie/ Rozmowa o drzewach jest niemal zbrodnią/ Ponieważ pociąga za sobą milczenie o tak wielu przestępstwach? Bertold Brecht (1933-1938)”1
POTRZEBA KULTUROWEGO HOLDINGU
Jest to pewnego rodzaju wstrząs, rozpoznanie, że „miłość” przez którą rozumiem potrzebę więzi, integracji i łączenia – nie wystarczy i że wszyscy potrzebujemy „trzymania” (używając terminu D. Winnicotta: holdingu), które pozwala pozostać obecnym i czującym, tak by móc dzielić swój los z innymi i go przekształcać.
Szukamy tego trzymania w dostępnych w kulturze symbolach, a jeśli ich zabraknie- sięgamy po nasze ciała i przedmioty w nadziei, że stworzymy własny język. Aby móc wyrażać swoje przeżycia używamy nie tylko słów, ale i obiektów, ich układów (instalacji), czy powtarzających się akcji (performensów). Obecne w sztuce współczesnej zjawiska są powszechnymi ludzkimi praktykami.
Jest we mnie „miejsce”, które nieustanie wyczuwa, integruje i próbuje wyrazić to co niekomunikowalne. Jako dorosła osoba przemieszczam się pomiędzy różnymi polami kulturowymi, szukając możliwości spotkania z tym, co w kulturze (ale także we mnie) nieme i bezbronne.
Psychoterapia tak jak i edukacja czy muzealnictwo jest tylko jedną z praktyk kulturowych i jej granice są określane przez wyobraźnie. Każde pytanie typu: „Jaka edukacja?”, „Jaka psychoterapia?”, „Jakie muzeum?” jest poprzedzane pytaniem: „Jaka kultura?”, sama natomiast kultura jest ostatecznie „aktem wyobraźni”- osadzonym w ludzkim, ograniczonym różnorakimi uwarunkowaniami ciele.
I to kultura jest tym, co nas trzyma, jest holdingiem bez którego nie byłoby wspólnoty, a zatem, będąc osobą zainteresowaną głęboką zmianą czuję obowiązek pozostania aktywną również w tym wymiarze.
PROCES TRANSFORUJĄCY
Podobnie jak Jill Bennett2 interesują mnie działania, które: „ukazują traumę nie po prostu jako wewnętrzną kondycję, lecz jako proces transformacyjny, który oddziałuje na świat w takim samym stopniu jak na ciała”.
Jej zdaniem sztuka oddala „niebezpieczeństwo, że katastrofa [może] dotknąć znaczenia”.
Ból nie jest w tej optyce jedynie prywatnym przeżyciem, ale także apelem – czynnikiem mającym potencjał wprowadzenia zmiany w świecie.
Uznanie znaczenia żałoby w porządku kulturowym wymaga nie tylko zmiany w podmiocie, ale także tego, że w wyniku ekspresji bólu żałobnika – zmieni się świat.
„Co oznacza pojmowanie traumy jako afektu dążącego do osadzenia się w ciele, a nie po prostu wychodzącego z ciała? Rozmaite dyskursy indywidualizacji przyzwyczaiły nas do myślenia o bólu jako czymś prywatnym, co wywodzi się z wnętrza i musi zostać przepracowane, aby umożliwić powrót do normalnego życia. W przełomowym eseju poświęconym śmierci wskutek doznanej przemocy Veena Das przeciwstawia się jednak temu przekonaniu. W przemawiający do wyobraźni sposób przyznaje bólowi sprawczość (…) stawką jest przyszłość między nami”.
Doświadczenia przekraczające nasze możliwości pojmowania wydarzają się stale, jednym z nich jest postępująca rewolucja technologiczna, rozwój sztucznej inteligencji, kryzys klimatyczny, wojny i związane z tym katastrofy humanitarne.
Interesuje mnie muzeum, które będzie miało funkcje terapeutyczne, określenie „terapeutyczne” ma dla mnie tutaj status metafory, w istocie chodzi mi o radykalne opowiedzenia się po stronie kontaktu – z tym co było i z tym co w nas jest.
Opowiadam się po stronie muzeum oferującego rozumienie, a tam gdzie go nie ma – próbę rozumienia, a tam gdzie nawet to zawodzi: czującą obecność, bycie świadkiem.
ODZYSKANIE ZABAWY I RADOŚCI
Oferowana perspektywa może wydawać się przygnębiająca jednak odzyskiwanie wszystkich utraconych części i pozostawanie w kontakcie jest warunkiem możliwości zabawy, wyobraźni, kreatywności, radości obcowania z innymi ludźmi.
Wyobrażam sobie muzeum jako miejsce wypełnione dziećmi – i tymi pięcioletnimi i tymi 60 letnimi, bo jak pisze Winnicott: „Ludzie nie mają zawsze tylu lat, ile mają; w pewnym sensie są w każdym wieku, lub nie mają wieku”3.
Dzieci mogą się rozwijać jeśli przemierzają świat w towarzystwie umysłu, który pozostaje w kontakcie z tym co „tu i teraz” i podejmuje najważniejsze wyzwania współczesności.
W polu kultury tym umysłem może być Muzeum Sztuki Współczesnej, które sytuuje się na przecięciu przeszłości (muzeum, zbiory) i teraźniejszości, możliwe jest w nim zarówno eksperymentowanie, jak i refleksja i praca badawcza, w żadnym miejscu w sferze publicznej nie dochodzi do tak intensywnego spotkania czucia z myśleniem – to spotkanie nie może być nieporozumieniem, czy tylko zderzeniem, jest zbyt ważne.
Uważam, że muzeum może poszerzyć swoje działania, stając się miejscem, które zestawia sztukę z innymi praktykami kulturowymi, a przez to pozwala przemówić sztuce z pełną siłą.
Świat sztuki może wejść w dialog z Innym – reprezentujący dyskurs psychoterapeutyczny, który zadaje pytanie: co robisz? Co robisz swoim działaniem innej istocie ludzkiej?
Wierze, że sztuka może wyjść z tej konfrontacji zwycięsko, ale bez spotkania z kimś gotowym rzucić jej wyzwanie muzeum pozostanie dla wielu grup jedynie pojemnikiem na ekscentryzm czy też chwilową, nie niosącą zmiany rozrywką.
MOCAK
Proponuję by wyobrazić sobie Muzeum Sztuki Współczesnej MOCAK jako współczesną instytucję edukacyjną o funkcjach terapeutycznych realizowanych w relacji do współczesnych sztuk wizualnych.
Taka propozycja nie tle dyskredytuje pozycje sztuk wizualnych co tworzy kontekst umożliwiający przemówienie sztuki współczesnej z nieznaną dotąd siłą i wydobycia w całości jej potencjału.
Propozycja mojego programu – którą w tym eseju jedynie sygnalizuje – jest nie naruszającą przyjętych i ugruntowanych prawnie funkcji instytucji, realistyczną i możliwą do wprowadzenia zmianą w obrębie paradygmatu myślenia o muzeum.
Zmiana metafor i punktów ciężkości jest moim intencjonalnym zabiegiem.
Wprowadzam swoją propozycje jako osoba posiadająca wieloletnie doświadczenie w pracy w instytucji muzealnej i przynoszę ze ze sobą wszelkie narzędzia pozwalające zrealizować proponowany program.
Oto kilka wybranych pomysłów pozwalających realizować opisane idee:
– utworzenie stałej, interakcyjnej, edukacyjnej wystawy dla dzieci pokazującej zarówno historie sztuki najnowszej jak potencje współczesnych sztuk wizualnych, oparzoną komentarzami filozoficznymi, poetyckimi i terapeutycznymi, z materiałami edukacyjnymi – tak aby każde dziecko wychodzące z muzeum czuło, że otrzymało odpowiednie przygotowanie i bazę do dalszego eksplorowania sztuki. Powstanie w ten sposób miejsce, w którym nauczyciele będą czuli się bezpiecznie, przekonani, że ich uczniowie zostaną odpowiednio przyjęci.
–plac zabaw w przestrzeni zewnętrznej – zaprojektowany w relacji z artystami sztuki współczesnej – wzmacniający m.in. integracje sensoryczną, poruszający wyobraźnie.
– utworzenie wystawy ukazującej zjawisko neuroróżnorodności i odmiennego przeżywania świata przez zmysły, w tworzeniu której aktywną formę odegrają samorzecznicy. Muzeum nie tyle dostosuje się do potrzeb grup defaworyzowanych – ale odda im przestrzeń i pozwoli na wizualną reprezentacje w przestrzeni publicznej.
– poszerzenie kolekcji o prace art brut i twórczość outsiderów. Stała obecność tych prac w ekspozycji muzeum. Stworzenie wokół tego odpowiednich opisów i narracji umożliwiających rozumienie psychologicznych funkcji procesów twórczych
-program wydarzeń towarzyszących w świadomy sposób korzystający z wiedzy psychologicznej, arteterapeutycznej i terapeutycznej, realizowanie idei psychiatrii środowiskowej.
– uznanie znaczenia miejsca w którym powstało muzeum – i podjęcie w związku z tym problematyki traumy transgeneracyjnej w kontekście współczesnych sztuk wizualnych